Konsultant
Telefon do konsultanta w sprawie ekspertyz oraz informacje o ekspertyzach:
0-501 743 972
(0-22) 669 36 97
BIO GEN
Biuro Ekspertyz Kryminalistycznych
ul. Mickiewicza 63
01-625 Warszawa

Biuro czynne:
Pon - Pt w godz. 9-15

Ciekawostki

Entomologia sądowa

37 letni mężczyzna został znaleziony na skraju lasu w północnych Niemczech 21 lipca o godzinie 11.48. Ze wstępnych ustaleń wynikało, że został zastrzelony. Stwierdzono zielone zabarwienie powłok brzusznych i brak stężenia pośmiertnego. Z twarzy denata zebrano larwy calliphora vomitoria, a także jaja gatunków calliphora vicina i lucilia sericata. Okazy wysłano do badań.Z danych meteorologicznych wynikało, że temperatura maksymalna na tym obszarze w ostatnich dniach wynosiła 20, a minimalna 12 stopni, co daje średnią temperaturę 16,8 stopnia. Przeobrażenie całkowite - od jaja do postaci imago wynosi 33,7 dnia w temperaturze 17 stopni. W warunkach laboratoryjnych w temperaturze 20 stopni otrzymano larwy calliphora vomitoria takiej samej wielkości jak te zebrane z ciała po 4-5 dniach. Tym samym ustalono PMI i czas zgonu na 16 lipca. Jakież więc było zdziwienie prowadzących dochodzenie, gdy podczas przesłuchania dziewczyna ofiary zeznała, że widziała go żywego o godzinie 9:30 17 lipca. Przeprowadzono więc rekonstrukcję. Ofiara leżała na prawym boku ze skórzaną kurtką narzuconą na głowę. Wyciągnięto z tej informacji wniosek, że owady rozwijały się w wyższej temperaturze, ponieważ muchy złożyły jaja w ustach ofiary, a temperatura ciała spadała w tym miejscu wolniej przez okrywającą głowę kurtkę. Przyjęto więc czas śmierci 4 dni przed znalezieniem ciała.

Na ubraniu kobiety zamordowanej w Teksasie znaleziono zgniecione ciało konika polnego. Poczatkowo nikt nie przywiązywał do tego faktu większej uwagi, ale został on zabezpieczony i odłożony wraz z innymi dowodami. Policyjne dochodzenie wytypowało kilku podejrzanych. Podczas przeszukania jednego z nich natrafiono na nogawce jego spodni na tylne odnóże konika. To była jedyna część ciała owada nie znaleziona na ubraniu ofiary. Po zbadaniu okazalo się, że noga idealnie pasuje do reszty konika. Tym samym podejrzany został oskarżony o popełnienie morderstwa.

38 letnia uzależniona od heroiny kobieta popełniła samobójstwo kładąc głowę pod pociąg w listopadzie 1995 roku. Jej zmasakrowane, rozkawałkowane i w stanie niemal całkowitego rozkładu zwłoki znaleziono przy torach. Wstępne ustalenia określiły czas zgonu na 2-3 miesiące. Podczas sekcji na odsłoniętych kościach znaleziono żółte larwy much z rodziny sernicowatych (piophila casei). Pojawiają się one na zwłokach od 3 do 6 miesięcy po zgonie. Znalezione larwy miały długość 8 mm i mogły skakać na wysokość 50 cm, które to rozmiary osiągają przy temperaturze 17C w pięć godzin. Jedna samica może znieść do 200 jaj, po ilości jaj pokrywających zwłoki można było sądzić, że na ciele rozwinęło się jedno albo dwa pokolenia owadów. W sprzyjających warunkach czas przeobrażania owada trwa od 11 do 19 dni. Na podstawie tych informacji, a także analizy warunków meteorologicznych panujących w tym rejonie ustalono czas zgonu na okres między 112 a 128 dniami od czasu znalezienia zwłok. Jak się później okazało kobieta była poszukiwana od czterech miesięcy.

14 sierpnia 1996 roku 46 letni mężczyzna, alkoholik, został znaleziony martwy w swoim łóżku. Nie żył od 5 dni. Poziom alkoholu we krwi wynosił 1,6 promille, ciało było w stanie początkowego rozkładu. Skupiska jaj znaleziono w jego zaroście, włosach łonowych. Wiele larw długości 2-3 mm znaleziono w pęcherzach skórnych wywołanych przez gazy gnilne. Znaleziono też ciemnoczerwone larwy lucilia caesar przytwierdzone do podbrzusza. Dwa osobniki muscina stabulans przeobraziły się do postaci dorosłe 14 dni później. Cykl rozwojowy tego owada wynosi 28 dni w temperaturze 16 stopni. Oznaczało to, że owady zaczęły się rozwijać jeszcze w żyjącym ciele. Temperatura ludzkiego ciała jest wyższa i wynosi 37 stopni, co znacznie przyspieszyłoby rozwój. Ciemnoczerwone larwy zostały poddane badaniu na obecność bakterii. Zabarwienie swoje zawdzięczały bakterii serratia marcescens, żyjącej jako saprofit w ludzkim przewodzie pokarmowym. Jest na ogół niegroźna, ale może wywołać poważne zakażenie organizmu, spadek odporności i prowadzić do utraty przytomności. Stąd wniosek, że larwy zaczęły się rozwijać jeszcze przed śmiercią żywiciela, kiedy ten leżał obłożnie chory.

W Knoxville, w stanie Tennessee ofiara wyszła rano do pracy, ale już się w niej nie stawiła. Zaginięcie zgłosił pracodawca. 18 dni później  w okolicach pól ciało znaleźli dwaj rowerzyści. Zwłoki znajdowały się w spalonym samochodzie. Przybyła na miejsce ekipa dochodzeniowa wyciągnęła zwłoki z pojazdu i zarządziła sekcję. Żywe larwy pokrywały całą powierzchnię ciała, kiedy jednak wykonywano sekcję jamy czaszki oczom medyków sądowych ukazały się w mózgu ugotowane larwy.Oznaczało to, że ofiara była martwa na długo przed tym, nim została spalona, gdyż muchy musiały dostać się do mózgu, złożyć jaja i musiało dojść rozwoju owadów w postać larwalną. Na podstawie ich wielkości ustalono, że larwy zginęły między 14 a 16 dniem po śmierci człowieka. Po szczegółowych oględzinach znaleziono na ciele, a dokładnie na kręgosłupie, ślady noża. Wynikało stąd, że ofiara została zamordowana, pozostawiona na tylnym siedzeniu, a dopiero po dwóch tygodniach w celu pozbycia się ciała i zatarcia śladów spalona. Niewykluczone, że miało to na celu upozorowanie wypadku drogowego.

Pismo w trzech wymiarach

Kiedy ma się do czynienia z podrobionym/przerobionym podpisem trzeba poddać analizie przecinające się linie pisma, by stwierdzić która warstwa została nałożona jako pierwsza. Tradycyjną metodą badania pisma ręcznego było oglądanie go w 2D, czyli przy użyciu szkiełka i oka. Teraz kryminalistykom przyszła z pomocą technologia 3D. Przy użyciu mokropolimetrii laserowej otrzymuje się hologram kwestionowanego tekstu. Jest to szczególnie przydatne, gdy mamy do czynienia z zapisem na trudnych podłożach, jak na przykład podpisem na karcie kredytowej. Powstałe na skutek pisania wgłębienia na plastiku nie są tak widoczne, jak to ma miejsce w przypadku papieru. Nowa technika pozwala na dokładniejsze wyeksponowanie wszystkich bruzd zarówno w postaci linii wgłębionych jak i wypukłych, co pozwala na wykrycie wszystkich różnic i nieprawidłowości, co było dotąd niemożliwe przy użyciu konwencjonalnych metod.Naukowcy przewidują, że mikropolimetria 3D pozwoli nie tylko na łapanie przestępców, ale pomoże też w prowadzeniu badań nad tekstami starożytnymi.

Kuba Rozpruwacz

Kuba Rozpruwacz - XIX wieczny brytyjski seryjny morderca, którego terenem działania był wschodni Lodnyn może przestać być zagadką. Jednym z podejrzanych o zabicie pięciu prostytutek był Sir John Williams, lekarz i  przyjaciel królowej Wiktorii. Książkę napisał jeden z jego potomków  - Tony Williams. Autor miał dostęp do pamiętników swego przodka, w których szczególnie zaintrygowały go wyrwane strony i daty opisywanych wydarzeń, które zbiegały się w czasie z pojawianiem się kolejnych ofiar. W jednym z walijskich muzeów znajduje się skalpel, który należał kiedyś do sir Johna. Poddanie go współczesnym badaniom DNA mogłoby rozwiać wszelkie wątpliwości, ale wówczas mógłby upaść przemysł oparty na legendzie Jacka Rippera.Jak na razie znana jest twarz Jack'a the Rippera. Jego portret pamięciowy sporządził Scotland Yard, korzystając z nowoczesnych technik dochodzeniowych oraz pracy zespołu patologów i historyków.

Inkaust pod lupą

Elektroforeza kapilarna (CE) to proces chemiczny, jaki FBI wprowadziło do badań pisma, a konkretnie do analizy środków kryjących. Do niedawna, by zidentyfikować różne atramenty, posługiwano się chromatografią. Był to jednak proces żmudny i czasochłonny. Teraz można oddzielić pigmenty automatycznie i o wiele szybciej, a do tego od razu umieścić wyniki w bazie danych. Analizie poddaje się mierzoną w zaledwie nanolitrach próbkę inkaustu, która pod wpływem prądu elektrycznego ulega rozpadowi na poszczególne komponenty. Fotodiody rejestrują obraz w świetle ultrafioletowym. Technika ta jest o wiele bardziej szczegółowa i pozwala na dokładniejszą identyfikację. Metoda CE znajduje zastosowanie także w przypadku barwników spożywczych i tekstylnych oraz tuszy do drukarek.

Przez 20 lat myślał, że jest bezkarny. Z błędu wyprowadził go AFIS. Policjanci z Olsztyna wrócili na miejsce, gdzie w 1987 roku znaleziono związanego i uduszonego mieszkańca Warmii. Dzięki temu, że w ciągu dwóch dekad technika kryminalistyczna dokonała ogromnego postępu, funkcjonariusze doszli do wniosku, że zabezpieczony na miejscu zdarzenia materiał, zarówno biologiczny, jak i daktyloskopijny, nadaje się do dalszych badań. Po wprowadzeniu ujawnionych odbitek linii papilarnych do Automatycznego Systemu Informacji Daktyloskopijnej otrzymano dopasowanie do śladów 64-letniego Józefa K.. Podejrzany przyznał się do postawionego mu zarzutu zabójstwa. W sylwestrową noc roku 1987 podczas przerwy w odbywaniu kary za kradzieże Józef K. przybył do Olsztyna i na tamtejszym dworcu poznał mężczyznę, który zaprosił go do swojego domu. Reszta wieczoru upłynęła obu panom na spożywaniu alkoholu. Od słowa do słowa wywiązała się kłótnia, której finał okazał się tragiczny dla gospodarza. Po dokonaniu zabójstwa Józef K. opuścił Olsztyn i na 20 lat zniknął z policyjnych radarów.

Gdyby nie anioł nie udałoby się znaleźć ciała, gdyby nie DNA nie natrafiono by na ślad zabójcy. W lipcu 1992 roku w Brzegach opodal Zakopanego zaginął Tadeusz M.. Podczas poszukiwań prowadzonych zarówno przez rodzinę, jak i Policję, brat zaginionego napotkał miejscowego staruszka, który jak twierdził miał proroczy sen, kiedy to ukazał mu się anioł i zaprowadził do zagajnika za wsią, gdzie pokazał mu miejsce ukrycia zwłok. Brat nie należał do sceptyków, poszedł więc na wskazane przez siłę nadprzyrodzoną miejsce. Musiał być co najmniej zaskoczony, kiedy zobaczył tam wystającą z leśnego poszycia rękę. Po usunięciu warstwy ziemi okazało się, że ciało faktycznie należy do zaginionego Tadeusza M..Zwłoki poddano autopsji, która wykazała, że śmierć nastąpiła na skutek pobicia.W czasie dochodzenia ustalono, że przed śmiercią ofiara przebywała w jednym z domów w swojej miejscowości. Przypuszczano, że właśnie tam Tadeusz M. został śmiertelnie pobity przez współbiesiadników. Nie było jednak wystarczających dowodów, by postawić komukolwiek zarzuty. Po 13 latach do sprawy wrócili Policjanci z krakowskiego Archiwum X. Ponieważ w momencie zaistnienia przestępstwa badania DNA nie były jeszcze znane. Ekshumowano zwłoki ofiary i przewieziono je do zakładu medycyny sądowej. Tam pobrano próbki do badań, dzięki czemu można było wytypować i zatrzymać jednego ze sprawców zabójstwa. Drugi jest poszukiwany.

W grudniu 1999 roku zaniepokojeni mieszkańcy kamienicy zgłosili Policji fakt, że z mieszkania ich trzydziestokilkuletniej sąsiadki dochodzi fetor, a jej samej nie widziano od dłuższego czasu. Po wejściu do mieszkania znaleziono leżące obok wersalki nagie ciało lokatorki. Sprawca, bądź też sprawcy, użyli twardego narzędzia zadając lizne obrażenia, wręcz masakrując kobietę.  Ofiara pracowała jako pomoc kuchenna, a jej życie towarzyskie nazwać można było bujnym. Minęło trochę czasu i Policjanci natknęli się na nowy ślad, którym był kod DNA pozostawiony przez potencjalnego sprawcę na miejscu zdarzenia. 8 lat po zabójstwie ruszyła baza GENOM, czyli automatyczna weryfikacja kodu DNA. Pobrano materiał do badań od licznych znajomych zamordowanej. Tym sposobem Policjanci dotarli do 28-letniego mężczyzny, który zniknął z miasta po wszczęciu dochodzenia. Podejrzany odnalazł się w jednym z komisariatów we Wrocławiu.

Twarz świętego

Podczas przygotowań do wrześniowej beatyfikacji założyciela Zgromadzenia Księży Marianów, ojca Stanisława Papczyńskiego, otwarto jego trumnę, a komisja kościelna i państwowa dokonały oględzin szczątków. Stworzyło to okazję dla specjalistów z Katedry i Zakładu Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, którzy postanowili zrekonstruować twarz marianina. Przełożony Polskiej Prowincji Zgromadzenia Księży Marianów bardzo chętnie skorzystał z okazji, by poznać prawdziwe oblicze ojca Stanisława, ponieważ zakon nie ma żadnego portretu, który z całą pewnością powstał za życia przyszłego błogosławionego. Żeby mieć większą pewność co do rzetelności wyników porównano obraz zrekonstruowanej twarzy oraz czaszki metodą superprojekcji, czyli nakładając oba obrazy na siebie. Okazało się, że stopień dopasowania jest bardzo wysoki, a wygląd twarzy jest najbardziej zbliżony do rzeczywistego. Na podstawie zrekonstruowanej twarzy odtworzono też ogólny wygląd mnicha.O. Papczyński okazał się typem alpejskim, średniego wzrostu, mocno zbudowany, o mocnym kośćcu i dobrze rozwiniętych mięśniach, ale raczej miernie rozwiniętej podściółce tłuszczowej.Dzięki porównaniu jego DNA z tym znalezionym na miejscu zdarzenia postawiono mu zarzut zabójstwa. Drugim ze sprawców okazała się matka podejrzanego.

Policje państw Unii będą mogły dzielić się danymi o DNA

Policje dwudziestu siedmiu krajów Unii Europejskiej będą mogły stworzyć bazę wymiany danych na temat DNA czy cyfrowych zapisów odbitek linii papilarnych. Taką decyzję podjęli ministrowie spraw wewnętrznych państw Unii. Jeśli okaże się, że w przeszukiwanych zasobach są dane o DNA lub odciski palców poszukiwanej osoby, wówczas kraje przekazują sobie informacje o tej osobie w ramach pomocy sądowej.